RSS
środa, 10 grudnia 2008
komu przywalić najpierw?

Można się uchlać z żalu - jakkolwiek to coś da...

Ludzie mają wobec siebie zadziwiające oczekiwania. Nie wiadomo czy masz być w życiu kimś innym na zmiane czy pozostac sobą i ugrzęznąć w gównie - bo charakterem nie nadrobisz pewnych rzeczy...

Rozmowa kwalifikacyjna - nie wiesz czy dobrze że masz cycki czy powinnaś mieć dżordża, czy masz być ładna, głupia czy blyskotliwa czy zabawna, a moze zdeterminowana poważna i anstawiona na karierę WYŁĄCZNIE. Co za szit. Dziś poprzewalało mi się tak w głowie, że zapomniałam nazwisk barwnych polityków naszej sceny - niedoszły dziennikarz - brawo - gdy wyszłam za drzwi miałam 500 pomysłów na odpowiedź, ale przed facetem w czarnej koszuli i różowym krawacie spieprzyłam wszystko koncertowo... Nie dostanę tej roboty. Dlaczego? Bo jest dla mnie w tym momencie ziemią obiecaną. A to nigdy nie jest tak ze się układa i ma się jakieś choolerne szczęście - bez doświadczenia cudownym olśnieniem pokonuje się dziesiatki konkurentów - buahahaha. Gwiazda myślałby kto. Ani ze mnie Reymont, ani nawet w Łodzi już nie mieszkam...

Co zrobić gdy ma się w domu pospolitego "niezaleznego" i "władczego" ptasiego móżdżka? Jak wytłumaczyć, ze w trakcie wizyt jego panny (a nawet nie jego) trzęsą mi się meble w pokoju... i że rzygać się chce... i że to NIE JEST NORMALNE. A on mówi - mogłaś się tego spodziewać, jeśli nie to możesz się teleportować - gnojek cholerny ma haka - mieszkanie za korzystną cenę w jednym z najlepszych pozacentralnych punktów miasta - ashol. Hymmm - jak powiedzieć pannie zeby zamknęła swą jadakę - wsadzic jej jabłko w gębę, czy powiedzieć pare słów? AAAA

Swoją droga dzisiejsze panny (ba! w ogóle) wstydu nie znają - te z mniejszych miast jak przyjeżdżają do dużych i pieknych wydaję im się ze już w dupie im się poprzewalało. Lateksy, 12cm obcasy, miniówy przy 64kg/160cm, panterki, królicze różowe uszy ;000000 to juz nawet nie jest ani oryginalne, ani zabawne, ani nawet śmieszne. Emowskie żal.pl. Udowadnianie na siłę sobie i innym dupom (o pustych chłopczykach nie zapominam) że niunia jest taka siexiowna, źiajebiśta, pociągającia zie matko kofffana (bleh). Moja rada - jeśli chcesz wyglądac jak posuwana dla hobby sexowna lolitka, lepiej napisz to sobie na czole swoim różowym lakierem do paznokci z Miss Sporty, a na padu padu ustaw sobie zajebisty opis "jestem dziewicą tylko tak się z wami droczę". Fotka siebie w lusterku na naszej klasie i absolutnie zadnych facetów koło siebie - wiesz, żeby się inni nie zniechęcali ;000 aaaaaaaaaaaaa! a potem idź do matki która żyły sobie wypruwa w robocie zeby kupić Ci kolejną spódniczkę grzesznej uczennicy i powiedz jej że chcesz być fajna usmiechniętą naturalną laską, tylko się pogubiłaś - błagam cię!! zrób to i nie daj temu światu stoczyć się na usrany różowym gównem dół :( jeszcze wierzę że świat może cie odzyskać...

Frustracja jest zaraźliwa - dlatego spadam...

czwartek, 17 kwietnia 2008
bo to tania ściema dla gówniarzy

Miłość od pierwszego wejrzenia??? pfffffffffffffffffffffff przecież to ściema, tania bajka dla nierozgarniętych dzieciaków, które nie lubią jak w edukacyjnym celu dla zasady czyta się im te brednie na dobranoc...

Bo widzisz takiego kolesia - nie wiadomo czemu w tłumie ludzi zauważasz własnie jego, a jakoś przeciez szczególnie niczym się nie wyróżnia i nawet nie jest w twoim typie, a potem los jakoś tak kieruje że ta znajomośc się poglębia. Ty sobie myslisz - głupie zauroczenie i zaraz minie, bo przeciez zauroczenia nie trwają długo i oczywiście standardową koleją losu ona się urywa - bo cośtam, pierdoła bzdet, inne plany.

Mija czas - najpierw krótki, potem dłuższy, a on śni ci się po nocach i wzrokiem szukasz go wśród ludzi na ulicy. A tu cisza w eterze i myślisz co to za cholerstwo? Miłość od pierszego wejrzenia? przecież to chore bo to nie to, to tylko dla dzieci co to tych bajek nie trawią i po nocach śnią im się koszmary... Ej zaraz zaraz - ale dla ciebie te conocne sny też są koszmarem, kiedy budzisz się rano i zdajesz sobie sprawę z pewnych nieodwracalnych faktów... ale przecież to bzdury... coś sobie wmawiasz i wstydzisz tego przed samą sobą... takie rzeczy to tylko w nothing hill... czy tam już o coś chodziło innego... nie wiesz bo przecież i tak nie ma sensu się nad tym zastanawiać... nawet te dzieci co to nie lubią tych bajek nie rozyślają nad nimi pół nocy... a ty przeciez co noc nie możesz zasnąć to nie pasujesz do schematu. bzdura Bzdura BZDURA!!!!! 

Przeciez to nonsens bo ty nie czytasz bajek na dobranoc - nie masz juz na to siły i i tak nie możesz się skupić na treści bo ciągle w myślach masz... nie tak być nie może. Wstyd ci przed samą sobą wmawiasz sobie ze jestes głupią idiotką i każde kolejne słowo boli cie coraz bardziej. I znowu ryczysz - zastanów się do jakiego stanu się doprowadzasz kretynko. A telefon milczy a ty już nie masz sily - jakaś taka niedobita łazisz - nie wiesz gdzie jest ci dobrze bo wszędzie jest źle... cholerne telefony - po co kupiłaś to gówno jak i tak ci się nie przydaje... to tylko dla naiwnych dzieci jest...

Ogarnij się i wyjdź z domu z uśmiechem. Nikt się nic nie kapnie - spokojnie ludzie są zaślepieni i zapatrzeni w siebie - na bank się nie domyślą... a telefon milczy... ale przecież to ściema... tania bajka dla nierozgarniętych dzieciaków....

Znasz to - to się ciesz - inni chcieliby poznać. Pukasz się w łeb ale to bajka i nie ma sensu. Nie jesteś nierozgarniętym gówniarzem zeby uwierzyć na słowo w milczące telefony. Życie toczy się dalej... Jestś szcześliwa - tak - uśmiechasz się i słońce znów wschodzi na horyzont. Życie jest piękne bo niczego ci nie brakuje - dziękujesz Bogu co wieczór za to co masz - umiesz to docenić i to jest w tobie piękne. Nie wolno być zachłannym - jedni mają to inni coś innego i wszystko gra.

i wszystko jest idealnie i to ściema i ta bajka dla nierozgarniętych gówniarzy.......................................... 

sobota, 12 kwietnia 2008
fanta w pasztecie
Siedzi - pije z gwinciora wino jak fante - już z pół wychyliła ;] i zagryza to chipsami z biedronki maczanymi w ... pasztecie ;] nieno przepraszam ale nie dam se rady ;]


niedziela, 06 kwietnia 2008
"przyjaciółka" mama

Była jej mama - i podobno to częste zjawisko - kazali mi się na to przygotować. Damn. Wchodze późnym wieczorem - one siedzą. Kosmitka płacze matka siedzi i pociesza ją ze ona taka biedna. Z rozmowy okazało się ze od kilku dni nie była na dworze - w duchu sobie myśle "o qr...;00" i nic. Słucham dalej.

Gadają. Pisałam już chyba o tym ile ona sypia - a ta łkając użala się mamie że zasnąć nie może, a nie chce brać tabletek bo i tak jej nie pomagają (myślę sobie "o qr...;))" bo przecież z sześć razy poprzedniej doby widziałam ją ze coś łyka ;00 mama mówi - jedźmy nad morze - ona ze nie ma siły i musi do lekarza koniecznie zaraz NATYCHMIAST. Okej czekam do następnego dnia bo podobno lekarz jest chyba na 12.00 umówiony...

Następny dzień przychodzi szybko. O 9.00 budzi ją telefon - mówi ze jest śpiąca i ne wie czy wstanie. O 9:30 następny - krzyczy żeby nikt jej nie rozkazywał. O 11.30 kolejny - mówi ze spróbuje i zeby zadzwoniła za pół godziny i kładzie sie pod koldre. O 12.00 dzwoni - ona ze źle się czuje. O 13.00 jeszcze raz - krzyczy że "ku..a nie potrzebny jest jej zaden lekarz bo nikt nie jest w stanie jej pomóc". O 14.00 wychodzi na korytarz porozmawiać ale nie slysze tylko wrzaski i przekleństwa. Wyszłam do pracy. Wieczorem zastałam ją w tym samym stanie.

Traperami zaciapana cała łazienka. Nie wróciłam na noc (impreza i nocleg u Wylwii) wracam rano do pokoju - wszędzie strzępy jakiegoś jedzenia. Mój przedwczoraj kupiony nowy bielusi mop już cały zółty od niewiadomoczego. Oczywiście woda z wiadra do mopa nie wylana (teraz jestem w domu jak wrócę założe sie ze będzie tam nadal). Nie mam siły krzyczeć.

Patrzę na rozbebeszoną pościel gdy ona wychodzi - a tam plamy krwi - chyba z okresu. Kilka - nawet nie to ze próbowała je przykryć schować. Wyglądają na stare a ja w duchu własnie wyrzygałam się do kibla ;/ - we wtorek idę do kierownika...

czwartek, 03 kwietnia 2008
OMG z kim ja mieszkam
Miałam już tu nigdy nic nie napisać ale poprostu to co się dzieje ostatnio - no nie mogę tego nie skomentować poprostu. Wyprowadziła się ode mnie truskaweczka do siebie - miała prawo chociaż tęskni mi się do niej o mieszkało się super. Wiedziałam, no poprostu wioedziałam ze następna współlokatorka będzie z kosmosu.
Gdy ją poznałam pomyślałam jednak - czy można być aż tak?????!!!!

Poprostu parodia - na dzien dobry mówi mi że nie potrzebuje lodówki bo je na bierząco - mysle okej - po czym rano otwieram swoją i widzę doładowaną jej rzeczami. Damn. Po chwili pyta mnie czy może korzystać z mojego dzbanka... sobie myslę WTF a ta poprostu czajnika chciała pożyczyć. Mówie okej - ta nie potrafi włączyć - hust se mysle niech próbuje a ta nic tylko zalewa herbate letnią wodą. Patrze jak pije te pianę z wierzchu i niedobrze mi się robi no ale myślę może będzie normalnie.

Wieczorem, gdy jesteśmy już w łóżku - wypytuje o moje zainteresowania co do sztuki - LOL - ściemniam coś naprędce i usypiam... na chwilę bo zaraz pyta czy mogę schować budzik do szafki BO JEJ TYKA ;0000 o LOL

ok 6.00 rano otwieram oko - najpierw jedno potem drugie - ku moim oczom ukazuje się moja współlokatorka tak jak ją Pan Bóg stworzył stoi przy oknie i wygląda czy je zamyka - już ciężko stwierdzić - mało nie westchnęłam na głos.

Wstaje o 8.00, ona się budzi na chwilę. Zakłada mozolnie coś na siebie a stopy wkłada w wielkie zimowe trapery (w kapciach jest jej nie wygodnie, a trapery służą także jako obuwie kąpielowe po prysznicu;000)

wychodzę o 14.30 - ona jeszcze śpi. Wracam o 23.00 - ona już śpi - a może wciąż co trzy - cztery godziny bierze jakies tablety - mówią że psychotropy i nasenne - oby mnie nie zaźgała nożem jak wpadnie w depresje ;00

nic nie mówi, a jak tylko się odzywa zaczyna od słów - "przepraszam..." albo "przepraszam, nie chciałabym cię absorbować ale..." - no masakra ;000

nie studiuje, nie pracuje, nie ma znajomych, na dworze nie byla juz kilka dni ;00 nie skomentuję

dzisiaj byłam cały dzień w domu - wstała o 17.00. W międzyczasie ugotowała obiad. Znowu gorący garnek który przyniosła z kuchni połozyła na kołdrze. Pozmywane bez płynu i mokre naczynia też stawia na kołdrze. Już nawet ludzie zaczynaja mnie odwiedzać, żeby popatrzeć i mi powspółczuć...

Mama dzwoni ze się boi żeby ta mnie gdzieś w amoku poduchą nie zadusiła jak ją wkurze. A ja pale światlo do 2 w nocy i wstaje z łoskotem o 8 rano - nadzieja matą głupich że się wyniesie przez to.

Przed chwilą byla jej stroskana mama - bo jej dom rodzinyy jest rzut beretem stąd a ta mi zycie truje bo chciała się "usamodzielnić" - ta samodzielność polega na tym ze owa kobicina przynosie jej co pare dni obiad i uprane ciuchy zabierając te brudne. Nie dam se rady. Ciekawe ile wytrzymam ;]

Truskawska - nie wiedziałam ze była aż takim moim współspalnym aniołkiem :)

poniedziałek, 10 marca 2008
to się wysiliła
Przypomniało mi się że kiedyś do mnie napisała - hah nie wiem co ma do mnie ale cieszę się że jestem górą skoro postanowiła się tak zniżyć.

autentyk rozmowa na gadu gadu ;] - dość dawno temu bo 15 lutego ale nie mogę sobie odmówić tej przyjemności ;]

ba mogłabym to wprost wstawić w cudzysłów;] :

Ona: Witam cię oszołomko [po tym epitecie zawęża się grono podejrzanych do zaledwie kilku]
Ona: Zawsze się zastanawiałam co jest przyczyną Twojego zarozumialstwa... bo ty ani specjalnie piękna (raczej poniżej przeciętności), intelektem też nie grzeszysz... a nosisz się kochana jak mało która... z czego to wynika
Ja: z natury rzeczy
Ja: poza tym wszystko jest sprawą gustu pfff
Ona: tak najważniejsze to kochać siebie... odrobina samokrytyki jednak by ci sie przydała
Ja: każdy potrafi z anonimowego gadu komuś nawrzucać nie podpisując się pod spodem
Ja: z twojej strony - kimkolwiekjestes - niekoniecznie
Ona: ja mam ta przewagę że nie wiesz kim jestem co ciebie jeszcze bardziej drażni... i zamierzam z niej korzystać... bac się Ciebie nie boję nie rozwalaj mnie proszę... poprostu bardziej kręci mnie świadomość że teraz będziesz patrzyła na każdego z podejrzeniem
Ja: Dlatego nie będe marnowała czasu na jakies pierdołowate pogadanki z nie wiadomo kim
Ona: pracuj nad swoim charakterem masz paskudny charakter
Ja: pfffff bardzo się przejęłam ;)
Ona: kazdy to mówi sobie za plecami ale nic ci nie powie
Ona: nie masz więc możliwości się nad sobą zastanowić
Ja: widac wszyscy sa fałszywi ;]
Ona: dlatego ja postanowiłam Ci tę przysługę wyświadczyć
Ja: aaa ty dobra wróżko skąd ja wiedziałam że jesteś babą no skąd ;] - typowe
Ja: tym bardziej pozdrawiam i życze miłego dnia
Ona: zegnaj niedługo się pewnie zobaczymy i pracuj nad sobą

koniec cytatu ;]

komu się chciało no komu - podziwiam ;] juz się nie dezwała mimo ze czekam co wieczór na migające słoneczko od nieznajomego ;]nie wiem co miało byc celem ;] ale poprostu ludzie mnie rozbrajają ;]


niedziela, 24 lutego 2008
UWAGA - Sfrustrowany sprzedawca się żali
Powinno się zabraniać włazić babom do sklepów dla facetów. Bo tam drodzy państwo wydaje im się że pozjadały wszystkie rozumy - a my sprzedawcy to się totalnie na niczym nie znamy i nie wiemy co będzie dobre dla ich misiaczków koteczków i skarbów którzy muszą jak by zupełnie za karę za nie rumienić. Wejdzie - chce pokazać jak troszczy się o swojego mena i jak jest obyta w ciuchowych sklepach więc od samych drzwi przedstawienie - wszystkie pięknie chwilę temu złożone bluzeczki fruuu już w nieładzie. Kolejny stolik - to samo - i tak w minutę robi się sytuacja jak po przejściu tornado a biedny misiaczek skamle że on już nic nie chce, a ta swoje - przebiegnie wzrkoiem mrożacej Buki po salonie, po nas, i z nosem w górze wyjdzie tupiąc tymi swoimi szpilami - ehhh.

Dopiero teraz widzę jakie faceci mają prawdziwe urwanie dupy z tymi babami. Dzisiaj jedna staje przed lustrem i na pół sklepu - Misiuuuu zobacz jaka ja jestem gruba! ale powiedz mi że nie jestem gruba! -. - Nie nie jesteś gruba kochanie - odpowiada zażenowany biedny pantofelek i zerkając na mnie znizonym wzrokiem szybko ulatnia się ze sklepu nieśmiało pociągając za sobą "grubą". Ubawów po pachów.

Panowie jak to panowie - z reguły grzeczni, kulturalni, trochę zagubieni - jakie to słodkie ;] "Dzień dobry Pani mam problem - chciałem kupić koszulę i sweterkową kamizelke do tego i spodnie z kantem". "Oczywiście. Jakiego koloru to ma być?" "Nie wiem" "A na jaką okazję?" "No tak ogólnie" "A jaki rozmiar koszuli będzie potrzebny?" "Nie wiem" "A zwykle pan nosi M czy L?" "Nie wiem" "A może wie pan ile ma pan w pasie?" "Nieteż nie mam pojęcia" - jakie to słodkie ;] to jak prowadzenie kogoś przez ciemny las do furtki na łąkę ;] pół odziny szukania mierzenia dopasowywania - ale co tam;] nawet to lubię. Przynajmniej na koniec usłyszę - "Miłego dnia" czy "Dziękuję za pomoc, przepraszam ze zabrałem pani tyle czasu w końcu widzę ile pani ma tutaj roboty a jest już późno" - i od razu widać ludzi wśród ludzi.
A nie tylko babskie "co za lenistwo w tym sklepie - podłogi w przymirzalni nie zamiótł nikt chyba z tydzień", "już nie będę mówić co myślę o tym jak widzę dwie identyczne bluzki w różnej cenie - jak by tak trudno było przykleić przecenę", "nie jestem tu od tego żeby odnosić to co wzięłam do przymierzenia" brrrrrrrrrrrr płeć piękna jeszzce wiele potzrebuje chyba do akceptowalnego poziomu zachowania ;/


piątek, 22 lutego 2008
jak to ludzie się rozrywają przy weekendzie
Kobieta o bladych włosach znów została dzisiaj do zamknięcia a nawet do po ;/ nie rozumiem ludzi którzy robią zakupy wtedy kiedy najbardziej nie trzeba, poprostu nie rozumiem. Po co narażać się na nieprzyjemne komentarze za plecami, które w takich sytuacjach sa wyjątkowe - przecież każdy chce iść do domu o normalnej godzinie, ale nie - wszyscy na baczność czekać aż pani po raz setny utknie w przymierzalni dziesięć minut po zamknięciu, bo nie mogła przyjść 15 minut wcześniej - ba cały dzień był na to ale nie, po co - żenada. Gdyby ludzie mogli, zakupy robiliby nawet o 1 w nocy, do końca, nawet jak kraty zasunięte są w połowie to i tak się przedrą. No hallo! Trochę zrozumienia - ja rozumiem ze klient nasz pan no ale wszystko ma swoje granice ;/ a potem się dziwi ze wydamy jej 5 zł w 20-groszówkach.

Weekend - już nawet nie zauważam że własnie jest - wychodzę wieczorem i dziwię się dlaczego tyle ludzi kręci się wokół mnie, autobusy nocne cieszą się wyjątkowym powodzeniam - życie towarzyskie ICH kwitnie jak ta lala. DDobrze dobrze - trzea się bawić póki ma się na to ochotę - w pewnym czasie się rozrywka przejada - niestety. I wtedy albo to, co ją stanowiło dotychczas już nie wystarcza, albo w ogóle to już za dużo i nagle ogarnia człowieka pragnienie spokoju, odmiany. Gratuluję wszystkim wiecznym imprezowiczom - dla nich życie zawsze jest takie inne, takie proste - niby schematycne, ale z drugiej strony ile się dzieje i jak bardzo jest co opowiadać ;]
kombek?
Nie ma się komu wygadać to stuka się jakieś farmazony tipsem na klawiaturze... Podobno jest to dźwięk jak biegnącego konia po pustej drodze ;] Podobno mamy weekend od dzisiaj ale ja ostatnio juz nie odróżniam i w sumie to i tak wszystko mi jedno...

I tak niby sa przyjaciele, a z drugiej strony wikszość z nich zapomniala swoje złe dni i szczerzą się jak głupi do sera - nie ma sie komu wygadać bo zaraz będzie że przynudzam bo przecież życie jest tak zajebiste ;/ gratuluję poprostu ;/

wróciłam na trochę... lubię to miejsce mimo wszystko, mimo że niektórzy szydzą ze mnie że tu piszę... bo wszyscy są mądrzejsi, fajniejsi... taaaa - no to gratuluję, ja zostanę sobą...
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
życie jest piękne
Trzeba się bawić, trzeba się śmiać, warto żyć dla chwil ;]



Tymczasem przerwa... chwila oddechu... kiedyś tu wrócę...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8